O autorze
Z wykształcenia technolog chemik , z pasji wolontariuszka i działaczka społeczna. Stale związana z ngo. Redaktor naczelna Informatora Gminnego, portalu mieszkańców gminy Długołęka. Współzałożycielka Klubu „W Kobiecym Kręgu”, członkini stowarzyszenia „Pasjonatów Dziejów Regionalnych”. Była Wiceprzewodnicząca RN Zrzeszenia Studentów Polskich. Prywatnie żona oraz mama Antoniny. Działalności społecznej powinniśmy uczyć dzieci od najmłodszych lat. Bo najpiękniejsze inicjatywy „rodzą” się oddolnie i są najefektywniejsze. O wolontariacie i stowarzyszeniach, o fundacjach i organizacjach pozarządowych, o kołach gospodyń wiejskich i ochotniczych strażach pożarnych funkcjonujących na terenach wsi. To wszystko po to, aby pokazać, że działać może każdy i wszędzie. Mój świat to WOLONTARIAT – najlepsza szkoła życia i skarbnica doświadczeń zawodowych . Blog wolontariuszki dla (nie)wolontariuszy * niewłaściwe skreślić.
Strona: www.informatorgminny.com
Facebook: facebook.com/informatorgminny

NGO a samorządy – dlaczego współpraca nie zawsze układa się dobrze?

Nie od dzisiaj wszelkiego rodzaju organizacje próbują nawiązać współpracę z lokalnymi samorządami. Każdorazowo kończy się to z różnym skutkiem. Dlaczego ta współpraca nie należy do idealnych? Jakie negatywne skutki są z tym związane? Postaram się przybliżyć poniżej.

Do głównych przyczyn braku porozumienia na linii urząd-ngo można zaliczyć: brak wiedzy ngo w tematach przepisów urzędowych, nieterminowość, nie zdawanie sobie sprawy przez ngo z odpowiedzialności, jaką niesie podpisanie umowy o dofinansowanie, brak planu pracy, brak stałego kontaktu z urzędnikiem oraz tzw. „słomiany zapał”. Pracownicy jednostek samorządowych zarzucają działaczom ngo, że ci mają do wszystkiego stosunek roszczeniowy – istnieje to mi się należy . Nie bez znaczenia jest również panująca w danej gminie/powiecie opinia o lokalnych politykach. Jeśli jest negatywna, również zniechęca ngo do współpracy z samorządami.



Istnieje to mi się należy

Większa część organizacji pozarządowych uważa, że obowiązkiem samorządów jest finansowe wspieranie ngo. Samorząd, zgodnie z ustawą o pożytku publicznym oraz odpowiednio ustawy o samorządzie gminnym/powiatowym/wojewódzkim, ma obowiązek współpracy z ngo. Akty prawne, określone w ustawach wymienionych powyżej, opisują współpracę z organizacjami pozarządowymi jako zadania własne gminy oraz powiatu, a także zobowiązują samorząd województwa do współpracy z organizacjami pozarządowymi przy formułowaniu strategii rozwoju województwa i realizacji polityki jego rozwoju. Powyższe nie oznacza, że samorząd musi wspierać finansowo lub rzeczowo, każdą organizację, która zwróci się z prośbą o pomoc. Każdy samorząd, corocznie, przyjmuje dokument, w którym określa plan współpracy z organizacjami na dany rok kalendarzowy. I na jego podstawie ogłasza konkretne konkursy decydujące o wsparciu ngo.

Nie szukają finansowania poza gminą/powiatem/województwem


Organizacje ograniczają się bardzo często tylko do jednego źródła finansowania. I tak np. lokalny klub sportowy, jeśli osiągnie 100% zakładanego budżetu na dany rok, nie aplikuje już o środki do innych podmiotów. Oczywiście nie można generalizować, ale w wielu lokalnych przypadkach, szczególnie w małych gminach, powyższy proceder jest normą.

Dostają wsparcie, podpisują umowę, współpraca się kończy

Wiele lokalnych organizacji nastawia się jedynie na złożenie wniosku, otrzymanie dotacji, rozliczenie. Na tym współpraca z urzędem się kończy. Ngo nie uczestniczy fizycznie w lokalnych konsultacjach w np. kreowaniu planu współpracy z organizacjami na kolejne lata. Nie proponuje samorządom wspólnych projektów.

Brak konsekwencji działania i systematyczności oraz konkurencja

Zarzuca się ngo-som, że ich działacze nastawieni są jedynie na pozyskanie dotacji. Jeszcze innym problemem jest brak zainteresowania rozwojem organizacji i kompetencji jej członków i władz. Nie zawsze w parze idzie chęć dostosowywania się organizacji do zmian otoczenia, nowych przepisów i wymagań. Czasami działacze wolą rozwiązać organizację, niż poświęcić trochę więcej czasu aby odnaleźć problem w funkcjonowaniu. Z punktu widzenia pracującego w określonych godzinach urzędu problemem jest specyfika małych organizacji, opartych na zaangażowaniu osób na co dzień zatrudnionych gdzie indziej. Takie ngo działa zazwyczaj w godzinach, w których urzędy są już zamknięte. Coraz częściej zdarza się, że organizacje zamiast współpracować dla dobra ogółu konkurują ze sobą. Co w konsekwencji prowadzi do rozdrobnienia działalności.

Problemów na linii ngo-urząd jest zapewne wiele. Jeśli jedna i druga strona wykaże chęć porozumienia to może się to jedynie zakończyć z korzyścią dla samorządu i organizacj.
Trwa ładowanie komentarzy...